Żyjemy pod presją światowej pandemii, niejako w stałej wielkopostnej aurze. Na naszych oczach dokonują się dramatyczne przewartościowania w świadomości społecznej, katolicyzm zdaje się tracić na znaczeniu.
Mamy prawo błagać Boga, by oddalał od nas tego rodzaju próby, by chronił przed zarazami, konfliktami, wojnami. Żebyśmy mogli egzystować w przestrzeni wolnej od tego rodzaju działań i wolnomyślicielskich nadużyć. Budowali rzeczywistość na miarę darów, będących konsekwencją miłości. Tej z nieba i tej z naszej ziemi.
WOBEC DRUGIEGO
Żyjemy w wielobarwnych wspólnotach. Tworzymy narody, państwa, federacje, by dzięki nim i własnej pracy rozwijać potencjał zawarty w naszej naturze. W porządku psychologicznym jednak niezbyt chętnie godzimy się na to, że inni ludzie są – w pewnych sferach – od nas szlachetniejsi czy bardziej zdolni. Jakbyśmy zapomnieli, że przecież to nie od sukcesów innych osób zależy nasza osobista wartość. Jej źródło – dlaczego tracimy takie poczucie? – tkwi w stwórczej Bożej miłości. Wszak samemu Bogu jesteśmy drodzy i On, jeszcze przed założeniem świata, wybrał nas i obdarzył niepowtarzalną barwą indywidualności.
http://www.idziemy.pl/wiara/wielkopostne-ozywienie-wiary/68409