Dni powszednie
godz. 7:00, 8:00, 9:00, 18:30

Niedziele
godz. 7:00, 8:00, 9:30, 11:00 (z udziałem dzieci), 12:30 (suma parafialna), 17:00, 18:30, 20:00 (w okresie wakacji)

Adoracja Najświętszego Sakramentu:

1-czwartek miesiąca całodzinna

23-każdego miesiąca po mszy wieczornej - Godzina dla Jezusa

Spowiedź:

W kaplicy spowiedzi w czasie każdej Mszy świętej

Nabożeństwa okresowe
Różaniec, Droga Krzyżowa, Nabożeństwo Fatimskie, Nabożeństwo Majowe, Nabożeństwo Czerwcowe godz. 18.00, Wypominki Listopadowe godz.17.45

Poniedziałki i środy od 1600 do 1700

   W pilnych sprawach prosimy o kontakt telefoniczny.

Kontakt telefoniczny:

 Proboszcz: o. Gerard, kom. 572-291-424

Wikariusz: o. Jacek, kom. 505-970-347

Wikariusz: o. Tomasz, kom. 698-424-354

Adres:
ul. Modzelewskiego 98A
02-679 Warszawa
tel. 572-291-424 tel. Parafialny 22-848-42-35 tel. Klasztorny

e-mail: anielska@epoczta.pl

Numer konta:
nr konta parafii: 85 1240 1112 1111 0000 0165 2718 nr konta klasztoru: 87 1240 6410 1111 0010 7480 2642

20 sierpnia 2020

Przeżył COVID-19. Opisuje, jak wyglądała jego choroba

"Nie będę nikogo pouczał, choć czytając komentarze chciałoby się odpisać hejterom (…). Nie życzę im źle ale wiem, że zmienią zdanie jak oni albo ktoś z ich bliskich zachoruje".

Bartłomiej Jurecki jest fotografem, który przeżył COVID-19. Na swoim profilu na Facebooku podzielił się tym, jak wyglądała historia jego choroby. Mężczyzna wyznał, że najgorsze były pierwsze dwa tygodnie.

"Gorączka, która skakała między 35 a 38°C, powodowała ciągłe poty, dreszcze. Miałem też ciągły kaszel nie dający spokoju. Kiedy już wszystko wykrztusiłem, mogłem swobodnie oddychać. Podobnie jak w przypadku grypy, trzeba było to przeleżeć. Tak zrobiłem. Po tym czasie temperatura zaczęła wracać na swoje miejsce. W kolejnym tygodniu straciłem węch. To ciekawe uczucie, kiedy wącha się swoje ulubione perfumy i nie wyczuwa się zapachu. Tak jakby nagle straciły swoje największe zalety. Kaszel niepokoił w dalszym ciągu".

Nie były to jednak jedyne objawy. Bartłomiej Jurecki przyznaje, że jedną z największych dolegliwości była słabość. Wyjątkowo uciążliwe było również pocenie się nocą.

"Częste zawroty głowy spowodowane wcześniejszymi objawami były dość uciążliwe. Kolejną rzeczą która nieustannie towarzyszyła mi podczas tej choroby były nocne poty. Pobudka między 2-3 w nocy i zmiana koszulek z tych przemoczonych na suchą".

Mężczyzna w swoim poście odniósł się również do negatywnych komentarzy pod swoimi postami i osób, które nie wierzą w istnienie koronawirusa.

"Nie będę nikogo pouczał, choć czytając komentarze chciałoby się odpisać hejterom, którzy kompletnie nie mają pojęcia jak to wygląda. Nie życzę im źle ale wiem, że zmienią zdanie jak oni albo ktoś z ich bliskich zachoruje. Nam się udało. Będziemy odporni pewnie przez następnych parę miesięcy".

 

5 tygodni i jeden dzień. Covid-19 pokonany.

Długo zastanawiałem się w jaki sposób opowiedzieć Państwu o mojej przygodzie z tym wirusem. Pamiętam dzień w którym dowiedziałem się, że ja i moi bliscy zaraziliśmy się.
Pod moim postem, w którym poinformowałem Państwa o tym co nas spotkało od razu pojawiło się mnóstwo komentarzy. Ogromna ilość wsparcia przez cały okres mojej choroby. Miłe słowa, ale przede wszystkim ciekawość. Jak to jest? Jakie mam objawy? Jak to znoszę? Jak można przetrwać tyle czasu w 4 ścianach? Czy jestem kontrolowany przez policję? Czy mam kontakt z lekarzami? Czy oni kontrolują to co się ze mną dzieje?
Dziś, kiedy dowiedziałem się że mój drugi pod rząd test jest ujemny już mogę zacząć odpowiadać na te pytania. Wcześniej nie byłem w stanie już słuchać, czytać i myśleć o tym wirusie. Dopadła mnie.. hmm nie wiem jak to profesjonalnie powiedzieć. Ale nadmiar tego wirusa, kiedy jeszcze byłem zdrowy i lęk przed tym żeby się nie zarazić a potem już sama choroba. To ciężkie przeżycie. Myśl i strach przed tym, że nie tylko ja choruje ale też moi najbliżsi była strasznie paraliżująca.
Pierwsze 1.5 do 2 tygodni w moim przypadku było najgorsze. Gorączka, która skakała między 35 a 38°C powodowała ciągłe poty, dreszcze. Miałem też ciągły kaszel nie dający spokoju. Kiedy już wszystko wykrztusiłem mogłem swobodnie oddychać. Podobnie jak w przypadku grypy trzeba było to przeleżeć. Tak zrobiłem. Po tym czasie temperatura zaczęła wracać na swoje miejsce. W kolejnym tygodniu straciłem węch. To ciekawe uczucie, kiedy wącha się swoje ulubione perfumy i nie wyczuwa się zapachu. Tak jakby nagle straciły swoje największe zalety. Kaszel niepokoił w dalszym ciągu. Codziennie dzwoniła do nas sympatyczna i bardzo przejęta Pani ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Wiedziała o nas wszystko i o naszych dolegliwościach również. Doradzała nam jakie lekarstwa powinniśmy zażywać. Paracetamol jak gorączka przekraczała 38, na ból głowy Panadol, syrop Pini na kaszel, przy mocnym bólu gardła jakieś tabletki do ssania. Wiedziałem, że nie ma lekarstwa bezpośrednio na tego wirusa, więc leczyliśmy się tak jakby to była grypa. W głowie jednak gdzieś ten wirus cały czas nie dawał spokoju. Wręcz przeciwnie. Pierwsze 3 tygodnie musiałem dodatkowo leczyć swój brzuch, który z nadmiaru stresu nie wytrzymywał. Jakbym miał opisać co było objawem który mi najbardziej przeszkadzał to wybrałbym chyba słabość. Częste zawroty głowy spowodowane wcześniejszymi objawami były dość uciążliwe. Kolejną rzeczą która nieustannie towarzyszyła mi podczas tej choroby były nocne poty. Pobudka między 2-3 w nocy i zmiana koszulek z tych przemoczonych na suchą. Taki własnie objaw jest u większości moich pacjentów. Mówiła nam nasza pani doktor. Po kilku tygodniach kiedy zadzwoniła zapytać czy już się dobrze czuje powiedziała, że musi jeszcze zadzwonić do prawie 700 pacjentów, więc musi kończyć. Kilka dni później zadzwoniła znowu się pożegnać ponieważ jest taka masa chorych, że zmienili system i każdy pacjent od teraz musi się kontaktować na własną rekę ze swoim lekarzem rodzinnym. Wielokrotnie słyszałem od niej, że na Podhalu nie ma jeszcze żadnych dodatkowych restrykcji i bardzo dziwi się bo to co się teraz dzieje to dramat. A będzie jeszcze gorzej. Turyści wracają do swoich domów i to właśnie tam zaczynają zarażać kolejnych a w szpitalach już nie ma miejsc.
Zostawiając temat systemu i tego co się w naszym kraju dzieje dokończę odowiadać jak to wyglądało w moim przypadku. Codziennie przyjażdzał dzielnicowy sprawdzić czy jesteśmy w domu. Nie wchodził do środka z wiadomych względów ale trzeba mu było pomachać z okienka. To była jedna z nielicznych atrakcji izolacji domowej. Panowie z policji zawsze uśmiechali się szeroko i machali. Często też pytali jak się czujemy i czy czegoś nie potrzebujemy. To było miłe. W ciągu dnia kilka razy trzeba sobie zrobić selfie i wysłać na aplikację kwarantanna, która nie raz mocno się dobija do naszego telefonu. Jedną z gorszych rzeczy przede wszystkim dla tych chorych, którzy przechodzą to bezobjawowo są testy. Nieprzyjemne uczucie, kiedy długi patyczek zakończony jakaś watą przebija się przez gardło powodując odruchy wymiotne a następnie doglębna penetracja zatok to coś okropnego. W moim przypadku było to 6 testów. Każdy jeden raz zapamiętam do końca życia ;) Po każdym teście można było odczuwać ból zatok jak i gardła, które boli mnie do dziś. Nie będę Państwu opisywał co robiłem przez 5 tygodni w zamknięciu bo to chyba nie jest istotne.
Nie będę nikogo pouczał choć czytając komentarze chciałoby się odpisać hejterom, którzy kompletnie nie mają pojęcia jak to wygląda. Nie życzę im źle ale wiem, że zmienią zdanie jak oni albo ktoś z ich bliskich zachoruje.
Nam się udało. Będziemy odporni pewnie przez następnych pare miesięcy.
Chciałem bardzo podziękować za miłe komentarze i prywatne wiadomości od Państwa. Pzede wszystkim dziękuję mojej rodzinie i przyjaciołom którzy dzielnie od nas dbali 

https://deon.pl/


Zdjęcia

TRANSITUS - wspomnienie błogosławionej śmierci św. Franciszka z Asyżu.

Poświęcenie różańców dla dzieci komunijnych

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
152 0.04531192779541