Ojciec Dovio odkrył kapłańskie powołanie jako 32-latek, gdy pracował jako lekarz nieopodal Turynu. Dzięki jednemu z pacjentów zafascynował się Biedaczyną z Asyżu i postanowił przywdziać franciszkański habit. – Doświadczyłem ogromu Bożego Miłosierdzia i do dziś staram się nim dzielić z innymi. Miłosierdzie to konkretne czyny, także pomoc chorym – podkreśla zakonnik.
Po wybuchu pandemii zauważył, że jego pomoc lekarska jest bardzo potrzebna, dlatego nie zastanawiał się długo nad zgłoszeniem się do jednego ze szpitali. – Myślałem też o własnej śmierci, ponieważ kiedy trafiłem na oddział mówiło się już o ponad 50 lekarzach zmarłych na koronawirusa. Zrozumiałem wtedy, że życie w strachu nie jest życiem, jest nim oddanie siebie na służbie innym, nawet płacąc najwyższą cenę – mówi.
Franciszkanin – jak podkreśla – odkrył na oddziale jeszcze mocniej Eucharystię oraz słowa, które każdego dnia wypowiada jako kapłan. – Wspaniałym świadectwem była dla mnie praca innych lekarzy i pielęgniarek, którzy totalnie oddali się na służbę potrzebującym, wiedząc, że każdego dnia narażają swe życie. Ja jako zakonnik jestem sam, oni mieli rodziny, dzieci, a mimo to z oddaniem służyli. W tej kryzysowej sytuacji odkryłem w sobie nieznane pokłady siły, ale przede wszystkim doświadczyłem łaski płynącej od Boga i Jego ogromnej opatrzności – dodaje.
vaticannews, kh/Stacja7