W wypadku chrztu osoby dorosłej rodzice chrzestni mają jej towarzyszyć w dochodzeniu do wiary i poznawaniu życia chrześcijańskiego. W przypadku zaś chrztu dziecka mają pomagać, by „ochrzczony prowadził życie chrześcijańskie odpowiadające przyjętemu sakramentowi i wypełniał wiernie złączone z nim obowiązki” (Kodeks Prawa Kanonicznego, 872). KPK uściśla, że chrzestny musi m.in. „posiadać wymagane do tego kwalifikacje oraz intencję pełnienia tego zadania”, a więc „prowadzić życie zgodne z wiarą i odpowiadające funkcji, jaką ma pełnić”, musi mieć ukończone 16 lat, być katolikiem, który sam przyjął sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego (chrzest, Eucharystia, bierzmowanie), oraz być wolnym od jakiejkolwiek kary kanonicznej.
Jak z tym pomaganiem, „kwalifikacjami” i „prowadzeniem życia zgodnego z wiarą i funkcją chrzestnego” jest, pokazuje praktyka. Bardzo często rodziców chrzestnych redukuje się do dawców prezentów, a później pomocy w znalezieniu mieszkania na czas studiów czy dobrej pracy. O ile w ogóle w jakikolwiek sposób istnieją oni w życiu swoich chrzestnych dzieci. Warto więc na nowo spojrzeć na tę rolę: angażować w życie własnych dzieci rodziców chrzestnych z prawdziwego zdarzenia, a i samemu dla swoich chrześniaków być ojcem chrzestnym lub matką chrzestną z prawdziwego zdarzenia.
http://www.idziemy.pl/wiara/chrzestni-niedoceniany-skarb/62736